niedziela, 27 listopada 2016

Tatuaż w pracy

Poruszaliśmy już ten temat, ale trzeba do niego wracać. Rozbijać na detale i rozważać opcje. Bo nie jest to błahostka i zaczyna dotyczyć coraz większej ilości ludzi. Chodzi oczywiście o kwestie tatuażu w miejscu pracy.  O tym jak ciężko jest dostać pracę z tatuażem jeszcze pogadamy.

Wszystko, tak naprawdę opiera się na tym, czy pracujecie z klientem, czy nie. I od branży. Ale po kolei.


Praca z Klientem


Jeśli wasza praca polega na bezpośrednim kontakcie z klientem, to możecie się borykać z pewnym problemem. I to nawet nie koniecznie ze strony Klientów. Największym problemem mogą być sami pracodawcy. Wynika to z tego, ze nikt nie robi chyba badań na temat tolerancji grup docelowych względem tatuaży. Bo, po co. Lepiej założyć, że Klient nie toleruje i nie wystawiać osoby z wzorkami na pierwszą linię. I mamy do czynienia z miękką dyskryminacją. Bo zapewne większości Klientów tatuaże, jeśli są ładne, profesjonalnie wykonane i nie wulgarne, nie przeszkadzają. Pracodawca robi pewne założenie oparte na niczym i po prostu albo nie da pracy, albo zamknie takiego delikwenta na zapleczu, do układania pudełek czy towaru. Z dala od Klienta.

Widać pewną zmianę w sklepach z odzieżą w dużych miastach. Dopuszcza się do pracy ludzi wytatuowanych, nawet w widocznych miejscach. Ale to nadal margines i firmy celujące w modę dla młodego pokolenia. Nie widziałam wytatuowanych sprzedawców czy sprzedawczyń w sklepach o szerszym spektrum Klienta, takich jak Zara czy sklepy z eleganckim obuwiem.

Przestaje to tez być problemem w sklepach spożywczych. W biedronce czy innych dyskontach, widzimy na kasach ludzi z tatuażami w widocznych miejscach i nikt nie ma z tym problemu.
Jednak nadal mamy do czynienia raczej z wyjątkami w regule, niż z regułą. Nadal osoba wytatuowana będzie miała problem w takich miejscach znaleźć pracę czy się utrzymać. Zwłaszcza, gdy ciasne głowy pracodawców nie kumają, że dopóki nie zdobędą wiedzy o preferencjach w tej sprawie od klientów, to zakładanie czegokolwiek jest krzywdą nie tylko dla pracowników, którzy wybrali taki, a nie inny sposób wyrażania siebie.

Praca w Biurze


Jeśli pracujesz bez kontaktu z klientem, sytuację masz troszkę lepsza, ale daleką od ideału. Bez kontaktu z klientem, jeden z kontrowersyjnych punktów spornych znika. Jednak przeważnie od pracownika w biurze wymaga się nieco innego zestawu umiejętności i można powiedzieć, ze aparycja do nic nie należy. Jednak często spotyka się przypadki, gdy pracownik backoffice także ma problemy w związku z posiadaniem tatuaży. Głównie z powodu kretyńskich uprzedzeń jego współpracowników lub stereotypów praktykowanych przez przełożonych. Obecność tatuażu może też oznaczać większa presję na popełnienie błędu, w celu potwierdzenia stereotypu. Takiemu pracowników jest nieco trudniej udowodnić swoją wagę dla firmy, ustabilizować obowiązki czy uzyskać awans.

Sytuacja nie jest dramatyczna, ale jest daleka od ideału. Ideału, w którym tatuaże nie mają żadnego wpływu na postrzeganie pracownika.

Wzorki mogą też w umiarkowany sposób pomagać. Bo pracownik jest wyrazisty i gdy rzeczywiście sięgnie jakiś sukces – jest łatwiej zapamiętywany. To jednak także raczej ewenementy niż zasada.


Praca fizyczna


Tutaj chyba najmniej zwraca się uwagę na tatuaże. Bo nie ma to znaczenia na budowie, w remontówce czy przy innych zajęciach skoncentrowanych na fizycznym wykonywaniu obowiązków. Czy trzeba pisać coś więcej o tym segmencie rynku pracy? Chyba nie. Nikt nie zwraca uwagi, ze murarz czy spawacz ma tatuaże. Po prostu.


W tym wszystkim najbardziej brakuje jednego – rzetelnej obserwacji zjawiska. Badań, analiz i pochylenia się nad problemem, jaki się niewątpliwie pojawia. Z własnego doświadczenia wiem, że kilka dużych firm podpisało, tak zwaną „kartę różnorodności”, w której zobowiązują się do niedyskryminowania nikogo bez względu na to, jakie ma poglądy, w jakiś sposób się wyraża, jakie ma preferencje polityczne czy seksualne. I te firmy nie mają problemu z tatuażami w pracy, przynajmniej w założeniu. Bo na poziomie ludzkim, często to nie wygląda tak kolorowo…


Postaram się niebawem napisać parę słów o tym jak to wygląda zanim w ogóle znajdziemy pracę. Bo zaczynam od dupy strony, ale co tam, to mój blog J